Album

PRAGNIENIA

O ALBUMIE

„Wierzę, że moja muzyka stanie się okazją do refleksji” – debiutancka płyta Anny Przybył to rozważania nad życiem, miłością, przyjaźnią i relacjami międzyludzkimi. Piosenkarka, autorka muzyki i tekstów zaprasza w poetycką podróż po zakamarkach ludzkiej wrażliwości, wydobywając z nich nawet te najbardziej ukryte tęsknoty i pragnienia. Teksty autorskie oraz interpretacje wierszy m.in. ks. Jana Twardowskiego oraz Haliny Poświatowskiej charakteryzuje silny, wyczuwalny ładunek emocjonalny. Za warstwę muzyczną odpowiada przede wszystkim Vlasta Traczyk, ale też Grzegorz Seweryn (Nienawiść) oraz Anna (Pragnienia, Niepokój). Utwory zostały zrealizowane w Studiu S4 Polskiego Radia  pod okiem wielokrotnie nagrodzonego Fryderykiem, realizatora Leszka Kamińskiego. Większość aranżacji wykonał Jacek Hoduń (poza: Nienawiść – Grzegorz Seweryn, Pragnienia/ Niepokój – Piotr Aleksandrowicz).

LISTA PIOSENEK

Debiutancki album (2017)

Niepokój (muz. Anna Przybył, sł. Anna Przybył

3:57

Fragile (muz. Vlasta Traczyk, sł. Paweł Grec)

03:28

Lipcowa sukienka (muz. Vlasta Traczyk, sł. Anna Przybył)

5:24

Kiedy umrę kochanie (muz. Vlasta Traczyk, sł. Halina Poświatowska)

4:30

Całkiem sprytnie (muz. Vlasta Traczyk, sł. Anna Przybył)

2:49

Nienawiść (muz. Grzegorz Seweryn, sł. Anna Przybył)

04:19

W nas jest nasze ocalenie (muz. Vlasta Traczyk, sł. Maria Ślipska)

4:15

Czas niedokończony (muz. Vlasta Traczyk, sł. Jan Twardowski)

5:40

Płacz dziewczęcej tęsknoty (muz. Vlasta Traczyk, sł. Jan Buczkowski)

3:51

W twoich doskonałych palcach (muz. Vlasta Traczyk, sł. Halina Poświatowska)

4:42

Pragnienia (muz. Anna Przybył, sł. Anna Przybył)

4:01

TEKSTY PIOSENEK

Ten niepokój nie pozwala słodko żyć
Korytarze drąży, w których drzemie mrok
Ale może tak po prostu miało być
Bym pragnęła w twoja stronę zrobić krok

Powiedziałeś że mnie zawsze będziesz strzec
Że warkocze będziesz plótł mi zanim noc
Znów nadejdzie korowodem szarych tęcz
Powiedz miły, że nie puścisz wtedy mnie…

Będziesz trzymał w swojej dłoni moją dłoń
Bez jej ciepła zbyt nieznośnie ufam snom
Wirujące marzeniami
Nasycone złudzeniami
Dostarczają niepokoju zwykłym dniom

Sny są różne
A szczególnie moje – wiesz?
Sny są piękne, gdy co rano budzisz mnie
Wtedy widzę w nich cukierki, polne kwiaty i sukienki
Kolorowe moje babci, pięć lat wstecz…

Będziesz trzymał w swojej dłoni moją dłoń
Bez jej ciepła zbyt nieznośni ufam snom
Wirujące marzeniami
Nasycone złudzeniami
Dostarczają niepokoju zwykłym dniom

Kiedyś przyjdzie bez wątpienia taki czas
Chce w to wierzyć,
Czym jest życie bez szaleństwa?
Że będziemy piać o świcie
Kochać, tańczyć, siać w zachwycie
Bańki szczęście, polne kwiaty, ułud pęk…

Znów pada deszcz

Znów poi szary dzień

Połyka kolor słonecznego dnia

Znów przyjdzie noc

I schowa kropli ślad

Lecz nie umilknie ta szalona gra.

 

Wiem, to nic, ten deszcz to łzy

A krople to my…

Wiem, to nic, to tylko łzy

To tylko łzy

 

Ten deszcz zalewa serce mi

A noc zamyka w klatce

O Tobie ciepłe, ciepłe sny

Krople szepczą gasząc moich myśli żar…

 

Wiem, to nic, ten deszcz to łzy

A krople to my…

Wiem, to nic, to tylko łzy

To tylko łzy

 

“Lest we forget how fragile we are…”

 


Czy pamiętasz ten dzień,
gdy w lipcowej sukience
po raz pierwszy spotkałam Twój wzrok?

Przeczuwałam niewiele,
lecz nie wiedząc kim jesteś
szłam za Tobą, niepewnie, krok w krok.

Trudno nawet powiedzieć,
czy wierzyłam do końca,
że historia ta może mieć sens…
Raczej byłam tęsknotą,
niewiedzącą i chcącą,
by ktoś zobaczył mnie.

 
Ref.
Nie musiałeś mnie kochać,
chociaż byłoby pięknie,
lecz przywykłam do świata,
w którym silny nie klęknie.
W nim nie czas i nie miejsce,
w tej lipcowej sukience
romantycznie iść w stronę ołtarza
– nie czas i nie miejsce.

 

Mogłeś być tak jak oni,
dać mi piękne złudzenia,
czy nie miałeś poczucia humoru?

A Ty dałeś mi szczęście,
gdy w lipcowej sukience
w deszczu kroplach bezwiednie tańczyłam.

Tylko co tu z nim zrobić,
jak się ze szczęściem obchodzić?
Delikatnym, ulotnym, niepewnym…
Powiedziałeś – najprościej, dać mi dużo miłości 
tej prawdziwej, uczciwej i skromnej.


Nie musiałeś mnie kochać,
chociaż byłoby pięknie,
lecz przywykłam do świata,
w którym silny nie klęknie.
W nim nie czas i nie miejsce,
w tej lipcowej sukience
romantycznie iść w stronę ołtarza
– nie czas i nie miejsce.

 

Patrzeć w oczy miłości, widzieć blaski, szarości
widzieć wszystko, bez ścian i tajemnic
widzieć ciebie i siebie,
tak spokojnie jak w niebie
zaplątanych w cud niepamięci.

Gdyby nie to spotkanie
dalej szłabym na oślep
długimi, krętymi drogami.
Nie chcę myśleć kochanie,
jak potrafi być pusto,
gdy się żyje własnymi cieniami…

Nie musiałeś mnie kochać,
chociaż byłoby pięknie,
lecz przywykłam do świata,
w którym silny nie klęknie.
W nim nie czas i nie miejsce,
w tej lipcowej sukience
romantycznie iść w stronę ołtarza
– nie czas i nie miejsce.

 

 

 

I am item content. Click edit button to change this text. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar leo.

newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o ważnych wydarzeniach, nowych wpisach oraz  ofertach z sklepie, zapisz się do Newslettera.